| melunholy blog |
| ::księga
gości:: 2011 marzec 2010 grudzień wrzesień sierpień lipiec czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2009 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień styczeń 2008 listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 październik sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2002 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2001 grudzień |
Nina pisząc o "Black Swan" Aronofskiego zdałem sobie sprawę, z bardzo ważnej rzeczy. Jeśli niezdobędziemy naszej ostatecznej nagrody, finalnego szczęścia, nigdy nie zaznamy nieskończonej pustki która po nim następuje. melunholy 2011-03-03 00:20:55 skomentuj (1) to już grudzień? tak, jestem zaskoczony. Nie tylko, dlatego, że już tak rzadko piszę, ale też dlatego, że teraz dopiero czas szybko leci. 2010 minął pod hasłem "masz na 7:30 do roboty i jeszcze jesteś na imprezie", "jesteś robotem", albo też "starość". Mimo, że nie chcę się poddawać ogólnemu "dzidzieniu" to mój wymarzony sylwester maluje się jako spokojna domówka kilka drinków i spanie jak tylko wyłączą fajerwerki. Cóż trzeba się wyspać jak ma się przed sobą weekend sprawdzania prac. Patrzę na datę i to już 9 rok od kiedy zacząłem cokolwiek pisać. To brzmi jak znaczny kawałek życia. Przeglądając pierwsze notki nie wiem dlaczego, ale tamte czasy nie wydają mi się odległe. Nie zapamiętuje wielu "pomniejszych" wydarzeń, ale nie wiem dlaczego pamiętam scenerię w której pisałem pierwszą notkę. Bez wielkich liter, polskich znaków, nawet bez większego przywiązania do interpunkcji. Trochę było w tym "rebelki" i jeszcze ten mały Arial. Tak jak na ulubionych stronach o designie. Geez. Milion lat minęło od tego czasu. Szkoda, że nie pamiętam jaka muzyka leciała wtedy w tle. Na pewno jakaś leciała. melunholy 2010-12-29 16:07:42 skomentuj (0) kolejny pierwszy dzień Zacząłem dzień od ciasta na śniadanie, bo dla odmiany nie chciało robić mi się nic innego. Za to zdążyłem na bus i także dla odmiany, nie spóźniłem się do pracy. Tutaj już bez zmian, jak na razie, ale za kilka chwil[godzin?] zmiany mogą być konkretne. Tym czasem chciałem podzielić się zupełnie inną historią. Wczoraj zastanawiałem się jaki kawałek powieniem być moim "urodzinowym trackiem". Niestety, nic poza Katy B nie przychodziło mi do głowy. Dopiero gdy zapuściłem jakaś tam imprezową płytę znalazłem odpowiedni utwór... Mały bonus od Google. Jestem 3 na stronie pod hasłem "nieprzespany weekend". To chyba coś znaczy:) melunholy 2010-09-27 09:43:48 skomentuj (0) wstrząsy Jak wali się. To wszystko. ... a przecież nie można mieć wszystkiego. melunholy 2010-08-12 21:16:29 skomentuj (2) jeszcze kilka słów przed zaśnięciem Gra jest prosta: albo coś się dzieje albo nie. Zazwyczaj się dzieje, ale w pewnym momencie chyba osiągam poziom po którym jeśli nie utrzymam dawki endorfiny to spadam na pysk. Nie da się utrzymać tego poziomy przez dłużej niż tydzień. Tak było ostatnio. Prawdziwe szaleństwo kończone nad ranem w Papryce. Weekend w środku tygodnia. W weekend natomiast DJ Shadow czyli pierwsze odwiedziny w CSG. Na szczęście zauważyłem, że już zadomowiłem się wystarczająco w Trójmieście, by zawsze na kogoś się natknąć. Dobrze, bo ostatnio źle znoszę samotne wyjścia. Już nawet samotne obiady nie smakują tak jak kiedyś, chociaż miejsca pozostały te same i kucharzy chyba też nie wymienili. Jedynie smak Martini tak samo zachwyca jak na początku. Wyłożyć opowiedzianych i usłyszanych historii nie sposób, bo czasu ani miejsca na to nie ma. Wrażenie mam coraz mocniejsze, że ludzkość zmierza do dwóch punktów końcowych. Zatem wyboru nie ma zbyt dużego. Trochę boję się jeszcze wytaczać kanonady który to sposób jest lepszy a który oznacza śmierć za życia. Jeszcze kilka książek do przeczytania mi zostało i kilka brakujących przeżyć. Zawsze można się położyć, co dla mnie byłoby najlepszym rozwiązaniem. Nie wiem czy to przemęczenie związane z niebotycznymi wyzwaniami stawianymi mi w pracy, czy może fakt, że popołudniami albo "przeżywam" życie, co jest niebotycznym wysiłkiem, albo zmuszam się do pracy nad jednym z moich projektów, co jest równie wyczerpujące. Dokładając to tego godziny o których powinienem być w pracy wychodzi całkiem przerażająca statystyka nieprzytomności w ciągu dnia, słaniania się w środkach komunikacji i zasypiania na przystankach. Tyle u mnie, a u Ciebie? melunholy 2010-07-28 21:39:12 skomentuj (1) Gdynia Design Days 2010 W całym moim pędzie ubiegłego tygodnia miałem dwie godziny na złapanie oddechu. Zatem skoczyłem szybko na GDD i kliknąłem kilka zdjęć, a potem szybko do Żaka na Gdańsk Festiwal Tańca. a reszta jak zwykle na Flickr. melunholy 2010-06-19 15:17:24 skomentuj (2) Serce to samotny myśliwy "Nieustanny, zmienny marsz ludzkości poprzez wieczność. Tych, co ciężko się trudzą, i tych - co tylko kochają" Carson McCuller melunholy 2010-06-17 10:09:35 skomentuj (0) |
wejdź koniecznie confiteor.pl blogi 9gods czerski daily martin eden netlest present day żulczyk melunholy .flickr.com .last.fm .deviantart.com .net nowe notki rss'em: ![]() |